Miesięczne archiwum: Grudzień 2010

Życiowy glut

Co słychać?
Nie mam chęci. Generalnie do niczego. Zabieram się za coś, by za chwilę stwierdzić, że mi się nie chce albo mam coś innego do roboty. Denerwuje mnie ten stan. Stoję w miejscu, kiedy wszystko pędzi do przodu. Wiem, że tak być dłużej nie może i powoli zabieram się do marszu w poszukiwaniu coraz to większej motywacji.

Póki co ze wszystkiego jestem do przodu. Staram się przygotowywać na bieżąco i jakoś mi się to udaje. Jednak nie robię nic z własnej woli, żeby pójść z materiałem do przodu. Mógłbym obwiniać taki stan rzeczy średnio dwoma sprawozdaniami tygodniowo, ale wiem, że gdybym chciał, to czas na naukę zawsze by się jakiś znalazł.

Powoli do przodu i będzie dobrze. Powoli do przodu!

Choroba jasna!
W poprzednim tygodniu zdołałem wreszcie wyleczyć się z choroby, która trzymała mnie wystarczająco długo, abym narobił sobie zaległości w frekwencji na kilku zajęciach. Na moje szczęście, poszło dość gładko – WF i statystyka nadrobione :)


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.